31 Młodziakówna
Wchodzi do hallu pogrążonego w mroku zapadającego w tym momencie zmierzchu i zatrzymuje się bez słowa w pobliżu czyszczącej teraz obuwie Młodziakówny. W międzyczasie Syfon, nie mogąc zapomnieć o uświadamiających słowach wypowiedzianych przez Miętusa pamiętnego dnia, powiesił się. Tego dnia gospodyni wspomniała o chłopcu, który odprowadzał ich córkę i żeby stać, że nie ma zamiaru w niczym krępować swej córki, posunęła się aż do namawiania jej na romans z rówieśnikiem, nie wykluczając sposobów urodzenia przez Młodziakównę nieślubnego dziecka. Podglądacz odpowiada zza drzwi w podobny metodę. Dalsze zabiegi przerywa nagłe wkroczenie do pokoju Józia pani Młodziakowej, która widziała rozmowę chłopca z żebrakiem i wiąże oba fakty z przygotowywanym zamachem na niezależność i nowoczesność jej córki. Zbliża się północ. Wszyscy znajdują się już w swoich pokojach. Zwraca się z pretensjami do nauczyciela. Józio nie sprzeciwia się i podążają dalej razem. Z opresji wybawia młodzieńców ciotka Józia - pani "Hurlecka z lokalu mieszkalnego Lin".

Podczas jazdy ciotka nie przestaje gadać, na przemian wspominając czasy Józiowego dzieciństwa i opowiadając o losach całej bliższej i następnej rodziny. Wchodzi kuzyn Zygmunt, który pyta, kto strzelał z pistoletu, a dowiedziawszy się, że był to odgłos policzka wymierzonego słudze przez Józia, zaczyna traktować swego kuzyna z większym niż dotychczas szacunkiem i przyjaźnią.) chorujom, wylegujom się, po pokojach chodzom i gadajom cosik", "bardzo som pażerne i łakome - do góry brzuchem leżom i choroby majom z tego". Aż do obiadu czas upływa w leniwym rytmie. Wszyscy poszukują Miętusa, którego już od dłuższego czasu nie posiada. Po jakimś czasie Miętus ukazuje się na skraju lasu. Gospodarze - a w szczególności wuj Konstanty - kpią z postawy Miętusa i jego upodobań. Słysząc nocą, jak dziedzic strzela na postrach, Józio postanawia niezwłocznie uciekać. Uważa, że lepsze i bardziej naturalne byłoby porwanie Zosi, jednakże nie zmienia intencji. W pewnym momencie zjawia się Miętus, który rzuca się na Konstantego. Wuj wraz z Zygmuntem mają zamiar spuścić chłopakowi lanie w egzystencji gapiących się przez okno wieśniaków i służących. Miętus chowa się za Walkiem, który znienacka "grzmotnął po mordzie Konstantego".